środa, 6 sierpnia 2008
Bigos eksperymentalny
Dzisiaj będę gotował bigos, ale trochę nietypowy. Zrobię go tak jak się robi bigos z młodej kapusty, chociaż ta kapusta nie jest już taka młoda. Nie dodam jednak kapusty kiszonej. Mam zamiar zaprawić go winegretem, czyli świetnym sosem do sałaty na bazie octu winnego, którego pół butelki zostawiła tu Ayano. Reszta oczywiście tak jak trzeba; kiełbaska, kminek, trochę koncentratu pomidorowego i nawet koperek. Może ząbek czosnku. Wszystko się okaże przy obiedzie.
wtorek, 5 sierpnia 2008
Teatr Ryutopia
W Trójmieście rozpoczął się w sobotę Międzynarodowy Festiwal Szekspirowski i potrwa do 9 sierpnia. Dla mnie ciekawym przeżyciem byłoby zobaczenie mało znanej sztuki Szekspira "Zimowa opowieść" z tego względu, że zostanie wystawiona przez japoński Teatr Ryutopia z Centrum Sztuki w Nigacie. Reżyser Yoshihiro Kurita (Kurita Yoshihiro w Japonii) musi odpowiednio interpretować Szekspira dla widza japońskiego. Gdyby wystawił w Japonii jakąkolwiek sztukę Szekspira bez odpowiedniej adaptacji, zostałaby tam odebrana jako jakaś parodia, lub zwykła kopia teatru europejskiego. Zwykle Szekspir mnie nie interesuje, ale w ujęciu japońskim chętnie bym zobaczył.
Płaszówek
Piszę "Płaszówek", bo chodzi o tą konkretną dzielnicę, ale jest to sprawa nieodłącznie związana z charakterem krakówka. Naprzeciw okna mam widok i nie tylko, bo nasłuch też na uciążliwą, hałaśliwą firmę stolarsko-szklarską. Wielokrotnie zawsze w czasie weekendu włączał się ich alarm, który buczał i piszczał mi prosto w okno dniem i nocą, a na moje osobiste monity szef firmy nieodmiennie odpowiadał, że nie ma o co szumu robić, bo oni za parę dni się stąd wyprowadzają. I tak od trzech lat "za parę dni się wyprowadzają", a ja muszę pogodzić się z rzeczywistością krakówka, tak jak z brakiem kanalizacji (królewskie stołeczne miasto Kraków!) od lat bez reakcji władz dzielnicy i miasta. Czarne myśli łagodzi mi widok naszego coraz barwniejszego ogródka.
Nasz klimat wyraźnie wariuje. Od paru lat pojawiają się nieznane do tej pory u nas trąby powietrzne. A dzisiejszej nocy na Lubelszczyźnie szalało kilka takich tornad, niszcząc domy i zwalając drzewa na samochody. Na jedno z prywatnych podwórek zwaliło się 10 topól. Szczęściem nikogo tam wtedy nie było. Jakieś śladowe echa-szumy spod Lublina słyszałem w nocy.
Nasz klimat wyraźnie wariuje. Od paru lat pojawiają się nieznane do tej pory u nas trąby powietrzne. A dzisiejszej nocy na Lubelszczyźnie szalało kilka takich tornad, niszcząc domy i zwalając drzewa na samochody. Na jedno z prywatnych podwórek zwaliło się 10 topól. Szczęściem nikogo tam wtedy nie było. Jakieś śladowe echa-szumy spod Lublina słyszałem w nocy.
poniedziałek, 4 sierpnia 2008
Krakówek
Rano zaraz po ósmej poszedłem do sklepu, żeby uniknąć ewentualnej zapowiadanej ulewy. Zbliża się południe i oczywiście ani kropla jeszcze nie spadła, wręcz przeciwnie; świeci słońce.
A teraz o innej, szumnie zapowiadanej sprawie. Chyba na przełomie lutego i marca (dokładnie nie wiem, bo wycinek prasowy ze zdjęciem projektu wysłałem do Japonii) "Gazeta Wyborcza" zamieściła entuzjastyczny artykuł o planowanej lokalizacji platformy widokowej na bulwarach wiślanych w okolicach Wawelu. Platforma miała być podwieszona pod wielkim balonem na wysokości 150 metrów. Miała rozpocząć działalność już w maju i nawet podano w przybliżeniu cenę biletu - ok. 30 zł. Jednym słowem cud-miód. I co? Mamy sierpień, za parę dni olimpiada, a o platformie nikt nawet słówkiem wstydliwie nie wspomina. Ot i cały nasz krakówek.
A teraz o innej, szumnie zapowiadanej sprawie. Chyba na przełomie lutego i marca (dokładnie nie wiem, bo wycinek prasowy ze zdjęciem projektu wysłałem do Japonii) "Gazeta Wyborcza" zamieściła entuzjastyczny artykuł o planowanej lokalizacji platformy widokowej na bulwarach wiślanych w okolicach Wawelu. Platforma miała być podwieszona pod wielkim balonem na wysokości 150 metrów. Miała rozpocząć działalność już w maju i nawet podano w przybliżeniu cenę biletu - ok. 30 zł. Jednym słowem cud-miód. I co? Mamy sierpień, za parę dni olimpiada, a o platformie nikt nawet słówkiem wstydliwie nie wspomina. Ot i cały nasz krakówek.
niedziela, 3 sierpnia 2008
Trzecie ucho

Naszemu kaktusowi "uszatemu" wyrasta trzecie ucho. Kupiliśmy go w czerwcu z powodu jego "uszastości", bo wymyśliłem kiedyś takie stworzenia, a potem malowałem. Ale wtedy miał jeszcze dwoje uszu, jak każde stworzenie.Dzisiaj nie wystawiałem do ogródka mangowca i ananasa, bo zapowiadano co prawda upał, ale z burzami. A tu owszem, upał jest, a burzy ani śladu. Łodyga-pieniek mangowca zaczęła ścigać wzrostem liście i przestały one zawijać się na ziemi.
sobota, 2 sierpnia 2008
Witamina
Ayano przywiozła z Japonii witaminizowany napój w proszku. Przyrządza się go na gorąco, ale chyba można pić po schłodzeniu. Ja piłem jak gorącą herbatę. Producent zaleca rozpuszczenie w 120 ml wody, ale według mnie ma wtedy zbyt intensywny słodko-kwaśny cytrynowy smak, więc dzisiaj następną porcję rozpuszczę w szklance wody. Jem mało owoców, zatem przyda mi się ta porcja witaminy, już mi się wydaje, że się lepiej czuję.Około północy widziałem bociana siedzącego w gnieździe, ale po godz. drugiej już go nie było. Gdzie się włóczy po nocy?
Już nie będę pisał o bocianach, nie ma sensu opisywać czegoś, co każdy internauta może sam zobaczyć.
piątek, 1 sierpnia 2008
Kamera
Trochę zły jestem na "Gazetę Wyborczą", że fajną informację podaje po niewczasie, czyli "po ptokach", jak się dawniej mówiło w gwarze krakowskiej. Gdy nie wyszedł jakiś interes, coś przepadło, to za moich młodych lat mówiło się - "no i po ptokach". W tym przypadku to powiedzonko idealnie pasuje do artykułu w gazecie, gdzie informuje się o niebywałym sukcesie internetowej witryny www.bociany.ittv.pl . Otóż przez 24 godz. na dobę pokazuje ona bocianie gniazdo w Przygocicach i oglądają ją internauci z całego świata. Nowoczesna kamera sprowadzona z Tajwanu pracuje non-stop od 2006 roku, a "Gazeta" dopiero teraz o tym pisze. Przepraszam, tą kamerę z Tajwanu z 18-krotnym zoomem sprowadzono dopiero w tym roku, ale w ogóle kamera jest od 2006 r. Gdybym wiedział o tym wiosną, rzecz jasna obserwowałbym wykluwanie i rozwój młodych. A tak, dzisiaj po lekturze "Gazety" w południe wszedłem na witrynę i zobaczyłem puste gniazdo, przecież bocianiska muszą coś jeść i poleciały na łąki. Zobaczymy wieczorem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)